Przejdź do treści

rozdwojeniem jaźni

O życiu
dwa wschody na południe jeden zachód pomarańczy z wilczym biletem gwarancją milczącego proroctwa kiedy nasmarowałaś mi plecy odtrąceniem lata włóczykij gorzkiego kielicha zimowym zwątpieniem wypił do dna swój szczęśliwy traf gdy końcem końców ziemia obiecana rewindykacją na ułamek sekundy a ty nadal nie wiesz dokleiłaś paciorek do mojego życia teraz lecisz swoim niebem pełna obaw wymyśliłaś taniec tortur zanim jezus frasobliwy zdecydował się spełnić obietnicę w ogrodzie naszych poezji pragnąłem iść doliną optymistycznych scenerii by móc oddychać twoim słowem szeptem łamać granice bez klątwy samozniszczenia podmuchem nadziei i pożądania kręcąc loki z twoich włosów brunetko mojego zatracenia
67 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

muszelka 14 lat temu
czemu akurat zachód pomarańczy? :)
firlo 14 lat temu
początek jest zrozumiały ...dla tej, która powinna rozumieć...;)))zachód pomarańczy ...cóż ...zachód słońca ... w chwili kiedy pomarańcza przechodziła z ust do ust ...;)
karioka83 14 lat temu
A więc jest brunetką?? ;)))
firlo 14 lat temu
to wiersz karioko... :)))
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie