Przejdź do treści

u bram mojego psychiatryka

w odwecie za trzysta sześćdziesiąt stopni wokół osi szaleństwa znów coś z siebie zapodziałem nie kręci mnie beznadzieja tak samo jak zmęczona grawitacja oraz droga usrana różami śnię o lataniu o zdrowej żywności i wesołych oczach którymi do mnie mówisz wtedy taborety lewitują jak klepsydry strumieniami wyskakując spod butów zawisłego czasu tam do licha trzecia w nocy idę poszukać zapodzianej koci koci łapci kaftan uwiera moją próżnię może na pocieszenie bóg da mi cukierka aha i blues mi na drogę "jesteś wariat" kocham kiedy tak do mnie mówisz
45 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

PCP Go 13 lat temu
zgrabnie to ująłeś
K
kaja-maja 13 lat temu
każdy jest wariatem tylko nie każdy imie się do tego przyznać,jak i też ludzie w szaleństwie są więcej szczęśliwi niż ci co myslą za dużo w:)
gizela1 13 lat temu
usrana różami hi hi hi hi
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie