Przejdź do treści

wyczekiwana

w kalejdoskopie paradoksów kiedy zapada zmrok rodzisz się dla mnie naga od zahamowań karmiąc się tobą dobrze wiem że świt przyniesie daremność jednak chcę zapamiętać ten wieczór pełna dojrzewających jabłek w ogrodzie złudzeń zabijasz tak zmysłowo pragnę tego idźmy na całość nacieszmy się sobą choć księżyc obiecywał drogę zachodzące słońce wygina ulice osobliwy zmierzch nasze utopie niech się dzieje od piersi aż po wilgoć ud rozchylonych po horyzont pożądania nad ranem zapomnimy o sobie tak lekko jak przyszło nam kochać nieobecność wypije kawę z miłością której los odebrał szansę i był sobie chłopiec
89 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie