Kiedy chodziłem do liceum, mój polonista nazywał mnie zawsze mistrzem miniaturyzacji, bo pisałem najkrótsze w szkole wypracowania (mimo to oceniane dobrze), ale przy Tobie to jestem jak uczniak przy profesorze miniaturyzacji. Podoba mi się ten styl. To jak trącenie palcem struny, zadany akord, a reszta muzyki sama się rodzi w głowie. :-)