Przejdź do treści
zakradła się niczym złodziej ciemnej andrzejkowej nocy księżyc nisko nad horyzontem zatrzymała wskazówki przyszła skrycie przez drzwi zamknięte nie zapukała nie usłyszał nikt to koniec listopada podała zimną dłoń nie miałeś wyjścia sprawy jakby nieważne już nie potrzebne nie ma cię w objęciach wiatru zimna chłodu wędrowała dusza wśród złotych obsypanych listowiem drzew aleje drzew w ukłonie płot dziurawy uklęknął wiatr zamiatał liście zimno ślisko w sercu zamieszkał smutek śnieg układał płatki pod stopami słów brakowało by wyrazić ból pustka w ustach zagościła odmierzałem każda smutną chwilę w naparstek łapałem łzy jeszcze mogłeś pożyć za młody by odejść wargi drżały nie usnę tej nocy zadzwonię do Pana Boga czy będziesz szczęśliwy czy czuwał będziesz przy nas świeca się wypaliła życie barwne pełne humoru dobry ojcze nasz jesteś naszym pasterzem matka gdzieś na obczyźnie tęskni szlocha ty już u siebie a my w gościnie
62 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 15 lat temu
Jest sporo dobrego i sporo tak sobie napisanych.49 niewiele fakt.
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie