Przejdź do treści

jesień królewska

O życiu
opadły żółte liście na stoliku stare koperty chorzy na schizofrenię spacerują lasem bez emocji patrzą na świat urojonych myśli babie lato cichy wiatr porusza suche liście W głuszy leśna filharmonia ptaków na pytania brakuje odpowiedzi smutno jesienią na języku z tabletką potrzeba zajrzeć do apteczki białe kitle pielęgniarek pośród trosk i spraw w wyczekiwaniu na remisję historie są prawdziwe ludzi chorych winnym czuję się zawalił się świat przeminie dzień przeminie noc od rano jedno i to samo nauczę się żyć od nowa przecież potrafię spytaj mamy pamięcią sięgam do lat niewinnej dziecinady jako dziecko kochałem wszystko dookoła mamo tato mieszkam w wielkim mieście dokąd nogi mnie wiodą drogi labiryntem nie jestem samodzielny by zwyciężyć jesień przygnębia ból głowy nadchodzi o zmroku szaro wszędzie zapach deszczu dźwięki co bolą szyby w nich kraty oddzielają jestem chory jestem niewolnikiem własnych myśli zmęczony życiem w niewoli
82 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

22 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie