Przejdź do treści

na głębokie wody

Przemijanie
z chmur kłębiastych nasączą się myśli chłonne jak gąbki małe główki stróżki łez moczą policzki takie tam troski krople deszczu wylały wody ulicami idzie w glorii bosa miłość ciebie mi brak jak na chlebie masła konwalie uciekły przed świtem delikatne dzbanuszki zaraz się urwą na końcach lancetowatych liści rosa wisi ciężko biec nie może znaczę drogę dzisiaj być nie mogłem jutro odnajdę w sobie człowieka popłynę wpław przez życie czekaj mamy czas szare dni pomaluję kolorem nieba jesień złota to bogactwo wystarczy nam na ścianie love kilka zdjęć na dnie szufladowej nocy szaro w pokoju od kadzideł zadymiony obraz na fotelu pies śni o ostatniej bajce świerszcz za piecem skrzypce głaszcze z cykadami usypiam na kanapie w kominku ogień podziwia stare drewno gdy wypala zwoje
56 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Pierwsza strofa jest naprawdę dobra:)porównanie braku ukochanej do chleba bez masła....wprost ujmujące. Niby takie proste ale naprawdę bardzo mi się podoba:) Za to w drógiej naprawde wiele się dzieje. Ładnie napisałeś o ogniu, który podziwia drewno, i o śniącym psie....wszystko tak prosto ale ja tak lubię:)))) pozdr.
5 online · ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie