Przejdź do treści

po ulicy

O sobie
wyciskam z życia chwile najmilsze idę ulicą oddycham swobodnie tydzień zajęty idę napięty obcisłe spodnie mijam dziewczyny radosne ich miny po egzaminie w pubie koledzy degustacja do rana świeże niepasteryzowane lane zostałbym jeszcze przy korycie w kieszeni pomięty banknot starczy na taryfę wychodzę z siebie nie poznaję ulicy neony przygasły przyciemniony blask latarni sterczą na rogu nie dziewice coś do mnie szepczą nie ma siły odpowiedzieć wsiadam w tramwaj czerwony jak cegła kanar podchodzi ja skasowany wysiadam na przystanku bez dna dalej ulica mnie pcha w objęcia żony
63 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
...taa i obudziłem się ;)
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie