Przejdź do treści

Signorina Cappuccina

Od siebie
wiatr rozłąki wiał miłości szary płaszcz okrywał nas płoną ogień ciał usta dotykały ust szalone noce spokojne poranki zapach kawy rozkładał na pierwiastki bambusowy stolik zbliżał się wieczór ciężka noc zmarszczony czas na twarzach każdej z nas boli mnie życie zimne dłonie ostatni pocałunek byłaś taka zimna tamtego dnia jesień przyszła nazbyt szybko umknęło coś czego nie potrafiłem dotknąć nie potrafiłem wytłumaczyć nasze dzieci wspólne zdjęcie w głowie jest nas pełno zostałem sam było nas dwoje zostało jedno sercem dotykam serca dziękuję za lata za zimy wiosną kwitnę na jesień bez ciebie umieram
64 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie