Przejdź do treści

ucieczka w Bieszczad

Od siebie
aleja brukowana co dzień po dziesięć godzin drzewa od deszczu mokną ławki krzywe pourywane kosze i śmieci puszki świecą w pół mroku nie widzę drogi odchodzę w Bieszczadu strony Połonin szlak ogniem płonie dziewczyn zapach rozpala intuicję Księżyc na urwanej Wetlinie nitce nadchodzę całkiem nowy bez perspektyw ale piękne widoki piszę słowa wiersz jak bukowe berdo koledzy czekają nieznanego odchodzę od murów miasta w którym im dłużej mieszkałem tym stawałem się bardziej obcy z nadzieją na nowe pragnę skonać w Bieszczadach gdzie buk i sosna na krzyż nadają nadzieję na lepsze zostawię
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie