Przejdź do treści

urodziny dzieciny

• O sobie
na ziemię przyszedłem z pierwszym krzykiem odlicza zegar czas purpury nieba blask słońce nade mną próchnom gaju podąża strach nieodłączny kompan od kołyski jaśminu kwiat bieli mój świąt oddech zbyt szybki łakomie łkam odbijam refluksem śliniak i twarz zbyt różowy by kochać i trwać masuje mama dłonie zimne bo wiatr gna chmury jak słonie jak ja świadomy istnienia jednostka samotna jak każdy z nas odnajdę siebie i drogę gdzie dom równina zielona maluje rzeki brzeg stromy piaszczysty brzeg na skroni żyłka krwi stróżką łaknie
54 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
Witam Jaro:) nie chcę cię urazić ale proponuję przemyśleć kwestię merytoryczną tego utworu.... niektóre frazy nie są trafione a i wydźwięk daje dziwny posmak...wschód z zachodem się spotyka że tak powiem:) pozdrawiam
jaropasztii 11 lat temu
mi się podoba jest osobisty :)pozdrawiam...
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie