w porcie
koło śmietnika spoczywa moje ciało
szczury kompanami karmą chleb
pociągam długi łyk jak dobrze mi
wolny niezmącony żyje we mnie sen
ciągnę żywot poczciwego marynarza
w porcie się zatrzymam napiję się w tawernie
w mojej głowie statki na mych chmurach jak żagle
naprężone nerwy jak liny na nerwy gin
płynę jak zawsze statkiem w snach na jawie chodnikiem
idę wśród tłumu bladych twarzy szarych dni
50 odsłon
tawerna jest jedna
szczórów w niej nie brakuje
jak też ja nie taki bogaty
by każdemu postawić
jedynie to może bialy szczór :)