Przejdź do treści

zaskoczysz nas

O wierze
błądzę szukając cię nie widzę nie słyszę ty mówisz do mnie wiem znaki odczytałem dawno temu ciebie nie ma nie nadchodzisz skradasz się jak złodziej podaj dłoń sąsiad podaje mi nóż zamiast dłoni rzucasz w gniewie miecz na nienawiść przesiąkniętych ludzkich serc krew będzie płynąć jak rzeki rwące wielu zginie na zawsze bez pamięci zapominam co nadejdzie widzę jak się kończy dzień ciemniejszy niż mroczny sen serce moje drży łkam wołając cię ocal nas od sił złych od ciemności umysł jasny czytam toje słowa przesiąkam jak gąbka usypiam na kilka chwil czuwam płytko oddycham niespokojny dzień i noc bywa inna wskazałeś drogę kilka ich jest niektóre to ślepe zaułki bez wyjścia idę tą podłą gdzie napotykam grzech widzę ludzi spragnionych nienasyconych zabierają mi to co mam a ja nie mam nic prócz duszy kilku pięknych chwil nie zabierajcie mi duszy serca dzieci moje wszystko to co mam z bogactw bóg karmi ptaki wolnymi są chciałbym i ja takim być nie liczyć godzin ni lat proszę o pokój ale nie nadchodzi człowiek ukręcił bat zbudował szafoty plastikowe trumny w wilczych dołach stosy ciał czaszki białe trzaska czas
66 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie