Przejdź do treści

życie bywa życiem

Od siebie
pękającym szwem moje życie raną co się nie zabliźnia sącząca krew ciemnobrunatną boli mnie noc się wydłuża dzień cierniem w przetartym bucie gnilny zapach ropiejącej rany jak słowa ludzi co bluźnią z oczami w kieszeni zamykam świat schizofrenii w jednej dłoni w pięciu palcach serce drży przygryziona warga światło świecy dogasa ostatni papieros ostatnia szansa spalam się nie będąc szczęśliwy umieram by się odrodzić zbudzony z nowy dniem szanuję wyciągam dłonie do ludzi kochajcie się wzajemnie bo ostatni oddech głęboki sen
61 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie