Przejdź do treści

...w blaku istnienia...

• O życiu
tak wolniutko tak po cichutku z ust wychodzi słowo Słońce ach jak pięknie ranek budzi się niosąc uśmiech w porannym mgły zroszeniu rosa szybko niknie w trawie szybko otwórz oczy spójrz w górę jak lazur lśni przy słońcu jest w diamencie jak cudowna przestrzeń z podmuchem wiatru tańczy sama a nie sama tylko wiatrakiem aurę chłodzi choć otchłań złotą jesień niesie jak fala na morzu wiatrem zachodu dzisiaj ptaki już tak nie tańczą tylko radośnie śpiewają jak na weselu weselu diamentowym w złotych liściach też MY pod złocistym namiotem co wlot ma wylot wielkim przelotem a do zjedzenia nic pamiętasz jak wesele ma się raz pod Nieba grafitem w pełnym uśmiechu uśmiechu Księżyca na oczach wszystkich w zakochaniu to nie my tacy głodni byliśmy jak głodomory co najeść się muszą do syta,syta pełnego a my ,my szeptem dla siebie sami w sobie idziemy nad Gopło...?...
86 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie