Do końca.

Niechaj biją do końca,

Jako dzwony zeżlone,

Wolne dusze i serca górali.

I halnego popłyną,

Nutki gór rozpalone,

Od wiersycków,po hali,doliną



Sabałowe bajania,

Szepczą smreki wiekowe.

W Chochołowskiej,Na Pęksowym Brzyzku,

Na Golgocie Giewonta,

W Kirach na Kościelisku,

I we Mylnej ledendą popląta.



W rozmodlonym stumyku,

W rozszeptanej Siklawie,

W księżycowej się ślizga zadumie.

W pieśniach starej legendy,

W zasłużonej oktawie,

Po koronach popłynie w poszumie.



Spadnie w przepaść z krawędzi

Zagubiony gdzieś w niszy,

Zbudzi kamień z łoskotem.

Odrzucony jak duszek,

Żadne ucho nie słyszy,

Tęskni ,aby wrócić z powrotem



Józef Bieniecki
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

28 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie