Na krawędzi zimy.

Odleciały już bociany,

Bańką pryska lata czar.

Pewnie porę nam podrzuci,

Zima mrożna ,biały dar.



Wiatr posprząta liści śmiecie,

By po polach wolno wyć.

Przez podmuchy i zamiecie,

Śnieżne zaspy ryć.



Nautyka i nawieje,

Na jałowce-sosny.

Będą białe czarodzieje,

W kożuchach do wiosny.



Zatrze zaspą drogi ślady,

I na polach miedze.

Zamaskuje dla sąsiadów,

O granicach wiedzę.



Pogna niebem,pogna ziemią,

Skrupułów nie ima.

Oby przestrzeń,oby wolność.

Śnieżna wokół zima.



Hulaj wietrze póki pary,

Masz w płucach na tyle.

Oby tylko nie huragan,

Stanowił o sile.



Józef Bieniecki
0 0
9 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

16 online · Nasturcja
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie