Ochoczy duch.

Z gorącym sercem,ciepłem słów,

Usiądżmy u potoka.

I mówmy sobie,kocham-znów,

I błądżmy po obłokach.



Szelest brzeziny wrócił znów,

Westchnienia z lat dębiny.

Do tamtych pięknych wróćmy snów,

Miłostek u kaliny.



Na miarę walca hula wiatr,

Przytula nas do siebie.

A ja mu za to jestem rad,

Że skłócił myśli w niebie.



W poszumie drzew ,prastara pieśń,

Powraca to przycicha.

Nieś lesie stary,pamięć nieś,

Bo nasza trochę licha.



Gdy nocą wróci piękna cud,

Przeminą wsze pozory.

To stopi się niechęci lód,

Dla nocy ,dla przekory,



Stary księżycu przestań już,

Podglądać nas od dziecka.

Nie skradaj się z nad dzikich róż,

To fałszu nić zdradziecka.



I zmusił nas,poszliśmy w dal,

A szal nas tulił nocy.

I z nami szedł tuż nocy czar,

Z księżycem duch ochoczy.



Józef Bieniecki
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

39 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie