Przejdź do treści

Niespodzianka

Humoreska
kiedy wszystko dookoła nabrało barw czerwieni i ty oddalałaś się przed siebie spojrzałem na niebo z którego spadały samoloty jak gwiazdy jak niespełnione marzenia jak nasze życie nie wołałem i nie płakałem nie biłem pięścią o ziemię nie chciałem ustąpić nie chciałem być sobą pozwoliłem sobie na nienawiść wyciągnąłem ją z klatki mojej duszy i miałem wrażenie że moja skóra się zieleni i że rosnę na trzy metry by właśnie wtedy zechcieć nagiąć rzeczywistość nieustępliwą i bezlitosną na tle tego nieba i wszystkiego co było czerwone stałem się jak wyspa radości a przecież było odwrotnie i nikt o tym nie wiedział zabrałem więc ze sobą rewolwer naładowany piątką kul i wyruszyłem w odwrotnym niż ty kierunku szukać tych co sprzedali nam marzenia i tych co wyprali ci mózg nigdy nie byłem gotowy na te poszukiwania ale teraz nie było już miejsca na wymówki, spadło niebo, trzeba brać sprawy w swoje ręce bo przecież nie mamy nic, po za paroma chwil, w których chciało się żyć, a teraz chcą wyrwać nawet to świeciłem ludziom latarką w oczy i krzyczałem coś chyba o miłośći, że jest jedyną nadzieją, i o pokoju że nigdy nie nastanie, dopóki my pozwalamy im kłamać a oni pytali mnie skąd mam taką latarkę i czy kupiłem w promocji bo nie wyglądam na bogacza, a źródło światła doprawdy imponuje i te logo, czy to następca Apple musiałem wykazać się cierpliwością i umiejętnością działania w pojedynkę minimalistyczny plan zaowocował wkrótce spotkaniem oko w oko z pięciogłową hydrą, pięcioosobowym władcą świata i akurat tego właśnie dnia zostawiłem w samochodzie swój pięciorazowy wymiar sprawiedliwości CO ZA DZIEŃ! przyglądam się uważnie, by zapamiętać te parszywe mordy i pięć kolorów, z którymi się identyfikują, a że pamięć mam fotograficzną i mimo, że jestem facetem, rozpoznaję więcej niż trzy kolory to zanotowałem w głowie pięciu brzydali i kolejno na czarno - władca polityki na biało - władca religii na zielono - władca żywności na niebiesko - władca telewizji i na czerwono - władca opozycji migiem wracam do auta, zabieram metalową zabawkę, w której cała nadzieja, i z całych sił biegnę w sam środek jamy trzęsąc się jak galareta. przedzieram się przez hordy szarych statystów, biegnę po schodach na sam szczyt gdzie ten pięciokątny stół, który wyglada jak gwiazda, gości te same osoby które wcześniej spamiętałem i teraz widzę, jak wszyscy odwracają się w moją stronę, z dołu schodów widzę mnogość oczu wpatrzonych we mnie więc czekam na dalszy rozwój wydarzeń wyobraź sobie, że nad stołem pojawia się jakiś blask, który gada! i gada do mnie 'śmiało, rób co masz robić' więc robię to, pociągam za spust pięć razy i drżę z nienawiści myślę w tym momencie o swoim dzieciństwie, jak uczyłem się pływać wyrzucony przez własnego ojca na środku oceanu, że wtedy w tej wodzie było właśnie tak cicho jak teraz i ten blask znowu gada wyrywając wszystko z ciszy 'a teraz patrz' więc patrzę i zdaję sobie sprawę, że znowu ktoś mi rozkazuje. Po schodach wchodzi kilka osób, zabierają to, co pozostało przy stole z kolorowych władców, wycierają papierem toaletowym krew i wynoszą za nogi ciała, a teraz najciekawsze, bo zaraz po schodach z tej szarości przedziera się dokładnie pięć osób i podchodzą do stołu i zajmują miejsca, a to światło, które myślałem, że tylko ja widzę bo mi odbija, znad stołu zniża się do poziomu blatu i nagle rozbłyska i kiedy mija mi ślepota widzę, że ta piątka co była na szaro, ma te same kolory co były tu wcześniej, a ci ludzie znów na mnie patrzą, więc ja znów czekam i myślę, że chyba przegrałem. Nie wiem o co tu chodzi, co to za gadająca żarówa i dlaczego nikt mnie jeszcze nie schwytał, a nawet dlaczego jeszcze żyję i teraz właśnie słyszę szmer setek gardeł, jak szepczą między sobą i wyłapuję pojedyncze słowa jak bóg i szatan, o i jeszcze telewizja. Ten blask nagle unosi się wyżej i wyżej, i porywa mnie ze sobą nad te schody, które dochodzą do stołu na szczycie z czterech stron i teraz widzę, że skądś znam ten kształt, widziałem go na rewersie jednodolarówki. Słyszę przeraźliwie głośno jak przemawia do mnie to światło 'ośmieliłeś się odkryć tajemnicę świata, ośmieliłeś się zaatakować boga, a teraz poniesiesz tego konsekwencje Masz mi oddać hołd, bowiem wkrótce Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. By ocalić swój marny żywot, zrobisz to, będziesz pierwszym, który publicznie odda mi pokłon i wtedy nie będzie już odwrotu. Widzę, że nie mam nic do gadania, a ci władcy to może i władcy dla tych szaraczków, ale z mojego punktu widzenia to pociągane za sznurek marionetki. Opadam powoli na jakąś platformę, na której jest jedna kamera, jeden człowiek i jedna rzeźba przedstawiająca długowłosego, dumnego faceta z łuską na rękach. Widzę, że w tej kamerze miga czerwone światełko, człowiek w garniturze ze łzami wzruszenia mówi do mikrofonu, że teraz przed całym światem, przed wszystkimi ludźmi, ten o to grzesznik odda cześć prawdziwemu bogu i pokłoni się jego obrazowi i dzięki temu zyska życie wieczne, i zniżki we wszystkich sklepach należących do globalnej korporacji, i że każdy kto uczyni to co ja zaraz, też dostanie taki full pakiet. Wpycha mi mikrofon do ręki i pokazuje, żebym klękał. Zastanawiam się w tej krótkiej chwili nad zaistniałą sytuacją, dlaczego ten blask cytował Biblię i dlaczego mnie to spotyka, bo przecież chciałem PRAWDY i SPRAWIEDLIWOŚCI i może trochę miłości, a teraz mam klękać by ocalić swoje ,teraz już bez wątpienia, marne życie. Łączę na szybko kropki w swojej głowie, przypominam Izajasza 41:10, ściskam mocno mikrofon, patrzę z pełną dumą na blask nad tłumem i mówię nie ty, lecz to Jezus jest Bogiem! i umieram rozszarpany gołymi rękami jako pierwszy, który publicznie znieważył władcę tego świata.
59 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

macies 10 lat temu
jeśli ktoś dotrwał do końca to gratuluję. Gdyby ten portal był bardziej fizyczny, to chyba stawiałbym piwo wytrwałym :)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie