Przejdź do treści

Czas i Kat

Egzystencjalne
nie jesteś jak nóż o ostrej krawędzi masz dłonie i serce bijące na oślep i raczej nie zgadnę czy trzeba tak pędzić czy może się stanę znowu małym chłopcem jak wtedy wierzyłem że jesteś wokoło na szarych ulicach nieśpiesznie doganiam Czas to przystanął to znowu beztrosko jak gdyby podbiegał podpity się słaniał jakby go nie było w okolicy żadnej przemierzamy razem pocałunki świata tak dobrze go znam - już od chwili ładnej z ulgą i czułością zerka w stronę Kata i jednak nadeszła ta noc upragniona i wszystko tak szczodrze obdziela jałmużną dokąd i dlaczego po co te pytania Czas z Katem ucina pogawędkę luźną i tak jak przed świtem sen bywa najtwardszy gdy Katu niewiele już Czasu zostało chwyta za siekierę i z lubością łamię jej trzonek – wśród ludzi aż chłodem powiało i znowu ten Czas – bezgłowa hołota obnosi się z władzą nad Katem i resztą Kat błądzi jak zwierzę co w klatce się miota by przeżyć i zgadnąć jak przed Czasem pierzchnąć
75 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie