Przejdź do treści

Porastam bezdroża

Egzystencjalne
podnoszę oczy tam gdzie światło to lustro w świecę zapatrzone łykam jak chleb kolejne kłamstwo dogasam ogniem wodą płonę strzelam do słońca i księżyca nie tracąc przy tym krwi i potu umarłą trawę dłoń ma wita jak ptak podrywam się do lotu jak żebrak błagam o jałmużnę porastam mchem milczące płoty zmierzch mi podkłada sny przeróżne a świt wymyśla od hołoty zaczynam życie od początku przyczynom błahym daję prawa sensu mych dróg i grunt bezdrożom gdzie pył kamienie krzyk i wrzawa
68 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
jarzma , chleby ,krew i pot nie lubię tak

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie