Przejdź do treści

rozpadlina

O życiu
nic się nie wydarzy gdy usilnie proszę gdy stwierdzam że muszę że tego nie zniosę cisza ciemność kamień beznadziejny żart marna to pociecha - gorzki posmak skarg szamoczę się w więzach ponurych tajemnic płynących ze świata nieszczerych obietnic gra – zwyczajne słowo nabiera znaczenia a reguł co chwila więcej do zliczenia bądź mi drogowskazem lecz na tym nie koniec będę się sprzeciwiał na glinianym tronie poznam labirynty i uciec spróbuję odkryję niebiosa i boskość odczuję kuglarz i bluźnierca prorok i naukowiec wiejski kaznodzieja artysta wędrowiec a może Chrystusem będę okrzyknięty wrażliwie nieczuły i święty przeklęty światła wszystkie światła na dno rozpadliny tam jeszcze się ruszam ale jakby inny mały porzucony bredzi o spokoju po kolana w śmieciach pytaniach i gnoju
78 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

I
iron1 9 lat temu
Dusza-- jakby uzdrowiona -- ale rana głęboka
nieanna 9 lat temu
b.b.b.dobry. wyrzuciłabym -i- między prorokiem i naukowcem, bo tam gubi się rytm.
zyga66 9 lat temu
bez ostatniej strofy, a na tytuł dałbym rozpad
merlin39 9 lat temu
dzięki za przychylne komentarze :-) ostatnio mam chandrę to mi podkręci humor :-) pozdro
nieanna 9 lat temu
nie miej chandry, chandra tego nie warta :)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie