Przejdź do treści

bo nie grzechem gruchnąć śmiechem

marzenie mam lub mrzonkę cichą, drzemiącą we mnie od dzieciństwa, by zostać niezłym satyrykiem i śmiać się, gdy wokoło świństwa, draństwa, pozery i drapieżcy, mody i sztampy, różne hucpy. być satyrykiem moi mili! ot! ma idea fix! ech, móc by ładować z rana broń nabojem zjadliwych kpinek, jęzor ostrzyć, walnąć obuchem salwy śmiechu i mieć w rękawie wice mocne! prześmiewcą być i dręczycielem smutnych notabli i bigotów, turlać publikę po podłodze pośród aplauzu i wiwatów. na każdy zblazowany temat roześmianego mieć dżokera. zamiast smutnego tuza. w garści śmiech mieć zabójczy, gdy afera. walnąć w nią z grubej rury hecą, która powali na kolana tych co się proszą o satyrę: satyra, kpa, zwykłego drania. perełki zębów chcę podziwiać na gębach rozśmieszanych gości i móc nakazać się udławić wyszydzonemu jego -ośćmi. ech, satyrykiem być kąśliwym, oklaski zbierać na stojąco, potem się skłonić z miną błazna - na poły mądrą, na wpół drwiącą... i jeszcze jedno mieć w naturze: przymrużać oko, kiedy z sali ktoś wyceluje we mnie śmiechem - bez ostrzeżenia mi przywali. zacisnąć zęby, trzymać fason chociaż zaboli lub zapiecze. bo jeśli polec, to na serio, z całą powagą i z uśmiechem.
52 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 13 lat temu
Dobre i mądre:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie