Przejdź do treści

Wiersz zaplątany zimą w letni deszcz

Gdy już na dobre zatrzesz ślady spaceru Jednaczewską Groblą, kiedy to deszcz nas letni całkiem zaskoczył i solidnie omżył... Kiedy wymażesz już z kretesem drobną osóbkę, którą chciałeś od tego deszczu móc osłonić - jak parasolem - własnym ciałem... Kiedy już pamięć moja zechce łaskawie zatrzeć tamte ślady, ławeczka tylko na Bulwarach zapłonie w słońcu bez żenady, że wszystko co się zdało piękne, potem jak liść w brudnej kałuży, który w scenerii tego deszczu jak płochy młokos się zadurzył, aby po czasie się utopić. I przepaść. A gdy wyschnie woda, pomyśleć smutno, że co piękne, bywa złudzeniem. Tylko szkoda tych wszystkich wierzeń w granie tęczy, w jej niezniszczalność, w obietnice, że takie siedmiokolorowe może być liścia w deszczu życie. Ławeczka kiedyś też pozbiera kolejne strugi letnich deszczy. Wtedy rozbiorą i wyrzucą wspomnienia, których nikt już nie chce...
65 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 12 lat temu
rymy - jakie to piękne bestyjki :))
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie