Przejdź do treści

anatomia t.1

O szczęściu
w myślach moimi tykam dłońmi jak pochodniami zgaszonymi ciała twojego płonącego czerpię mistyczną moc tajemną nocy płynącej pieśnią rzewną z tęsknoty i natchnienia duszy cierpiącej straszne wprost katusze że cię nie sięgam bo odległość na głowę bije zasięg ramion które jak Venus z Milo niczym jak jakiś miraż oczy mamią niby ułudą jednak dają nadzieję w sercu urastając do niebotycznej wręcz długości i tylko jemu w ucho szepcą sposób prastary jak ma sięgnąć tam gdzie najtęższy wzrok nie sięga wszystko zagarnąć nie sięgając tej niezdobytej wciąż miłości która zasiała w sercu zamęt i płosząc go jak ze snu ptaka co w trzepotaniu zaślepiony rozbija się na żebrach klatki i pada martwe u stóp onej ostygłej już i niezdobytej jak z marzeń sennych spopielonych prawdą która się jawą stała i zapomniała znanej kiedyś a napotkanej w snach kochanki co rozum honor cześć zabrała lecz w zamiam dała obietnicę na coś co gwoździem jest i sensem w słodyczy jej miłości życiem.
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie