Przejdź do treści

coś puka w okno

nastawiam gramofon na szybie nieba granat rozgwieżdżony zastyga mrozu purpurową zorzą chwieję się waham na nie swoich nogach truchtem oddycham twoimi ustami w słabych ramionach pokonuję słabość w dotyku dłoni czułość rozpoznaję w gęstwinie kończyn słodko zagubieni czasem wystygli i piekielnie głodni spragnieni mięsa kosztujemy siebie zamykam oczy noc zda się mirajem odkrywam ciebie w najbardziej twym kącie na skórze pleców krwią w spazmach rozkoszy słyszę co piszą akrylowe szpony sensopuszkami odnajduję w mroku a ramionami obejmuję kosmos językiem gładkość zębami twą stałość zaś resztą zmysłów odgaduję całość tej chwili bliski zew dali odbieram i nierealny podtrzymuję miraż musi wystarczyć rozpalonej głowie w marszu na północ skąd płynie melodia i to że żyję gdy wstrzymuję oddech czuję najmocniej
64 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Mario Sz 12 lat temu
Niezłe - lecz wydaje mi się, że zakradły się małe byczki (chyba, że tak miało być) w tych słowach ....mirajem, sensopuszkami. Poza tym podoba mi się.Pozdrawiam
Helen 12 lat temu
Myślę że to bardzo emocjonalny i romantyczny utwór...ale...widzę tak jak Mario że pare wyrazów ci się przyśniło;) a poza tym nie rozumiem jednego wersu a mianowicie ~odkrywam ciebie w najbardziej twym kącie~ jakoś nie mogę tego sobie zobrazować ;I pozdrawiam
K
kaja-maja 12 lat temu
akryl na palcach tak nie drapie
jak paznokieć naturalny
choć paznokciami nie pisze
tylko opuszkami
też nie każdy w okno puka
najczęściej deszcz
jak mnie czasami z góry
bo z boku kryształu nie rusza
i w rozpalonej głowie
świeże powietrze ma
rozpaleniem słów
po których się nagość zostawia w:):)
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie