Przejdź do treści

miłość szmaragd i krokodyl

Miłosne
dla moich roślin kompot warzę kijem obijam przez dni cztery tuż po tym jak utopię Grażę w drewnianej beczce pełnej sherry tak między nami będę szczery sam ją uwielbiam posiekaną skropioną świeżo wytłoczonym olejem lnianym kiedy mnie najdzie spadek formy dwa pęczki czubków młodych zdolnych płukam lekuchno w zimnej wodzie i z nich wyciskam z wielkim piskiem barwy zieleni butelkowej dwie duże łyżki przed jedzeniem łykam ze wstrętem odruchowym kopie jak amfa w zojdach wynoszę raz w tygodniu zioła elitę superselekt na strych gdzie w mroku i spokoju schnie w letarg-szmaragd przebudzi się polana wrzątkiem kiedy coś złego las napadnie lub jej zapragną aż do ramion długich rozwianych włosów roje pachnące piżmem Anastazji albo gdy w jej odmętach zachce zanurzyć się seledynowych alabastrowe ciało Romy kiedy zakwitnie w końcu maja jak to kobieta przy nadziei poprosi swego kochanego ogórka daj mi kiszonego loda każ ssać śmietankowego ewentualnie śledzia z beczki weź wreszcie pozapalaj świeczki i zrób mi coś coś bolesnego
99 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 5 lat temu
zboczeńce; i oby dwoje ; a nie dwie - albo dwóch, rochów ;p))
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie