Przejdź do treści

opus dei

w krople nocy przemielił las wieże ożyły zwłoki cierpiące niestety w pasiastej pidżamie w poprzek jezdni leżę koń trzyma w pysku stronę wczorajszej gazety siekam ukradkiem mięso na kotlety nie ma cebuli ni pieprzu i soli od wczoraj szepce jak kórewsko boli coraz mniej pary coraz więcej ogni wreszcie ustaje czujemy się głodni na stole chleb masło białe ser i wino wysuń dłoń smukła odległa dziewczyno spotkajmy się jak wtedy latem na strychu między oknami zachodniej ściany w promieniach opadającego słońca ciasno do siebie płyniemy zapachem krwi niech opowiedzą głodne oczy jak się spełniają na przystanku serca
61 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie