Przejdź do treści

poranek, dzień drugi: ...na wzgórzu, ...sosna, ...pensjonat - fragmenty

jadę rowerem psychodeliczne widzę twoje oczy śliczne w nozdrzach czuję ciebie i twojej lewej stopy zapach cudny pot liżę z międzypalcza wysysam i z twojego aksamitem podszytego dołu podkolanowego brnę dalej w górę uda w międzyudziu grzęznę twoja miednica jak misa pełna nano i mikroelementów one czynią cuda są w głowie magiczną przyczyną zamętu hamulce puszczają serce na wybiegu koń mnie ponosi odrzucam leice zaczyna się szalona jazda bez trzymanki jak wiatr na skrzydłach ptaka pędzę do mojej kochanki
73 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

17 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie