Przejdź do treści

sonata księżycowa

szkło puka w szkiełko nastawiam gramofon na szybie nieba granat rozgwieżdżony zastyga mrozu purpurową zorzą chwieję się waham na nie swoich nogach truchtem oddycham twoimi ustami w słabych ramionach pokonuję słabość w dotyku dłoni czułość rozpoznaję w gęstwinie kończyn słodko zagubieni czasem wystygli i piekielnie głodni spragnieni mięsa kosztujemy siebie zamykam oczy noc zda się Mirajem odkrywam ciebie w najbardziej twym kącie na skórze pleców krwią w spazmach rozkoszy słyszę co piszą akrylowe szpony sensopuszkami odnajduję w mroku a ramionami obejmuję kosmos język gładkości zęby twoją stałość zaś reszta zmysłów odgaduje całość tej chwili bliski zew dali odbieram i nierealny podtrzymuję miraż musi wystarczyć rozpalonej głowie w marszu na przełaj prowadź dyszlu misia ................. www.youtube.com/watch?v=tsn45ghgNBk
104 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 12 lat temu
jak to...? ... i co wtedy? :o!
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie