Przejdź do treści

w kleksy i placki

ostrożnie stąpam po szarej ulicy pomiędzy kleksy /mętnych niby topielców tęczówki jaskrawo-zielone przed miesiącem jeszcze żywych teraz bielmem mgieł niby ślubnym welonem przesłonionych/ małych oczek flegmy a rdzawo-brązowe /malejące w postępie geometrycznym rozniesione przez buty nieuważnych przechodniów/ placki psiej kupy zmieszane ze zgniłymi /jak ze złota mirry i kadzidła budzącymi kolorami tęczy malarskie zapędy wprowadzając wraz z siąpiącym deszczem na grzbiet w pałąk wygięty irracjonalnym dreszczem pewność tę że oto już jesień opatula/ opadłymi liśćmi /wszystko co się nie rusza bo nie może lub nie chce/
72 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
obrzydliwie listopadowo :\
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie