Przejdź do treści

polaryzacja

Niegdyś namiastka domu z przyjaciółmi śmiechem i ciepłem zionie pustką drzewo wywrócone a korzeń sterczy ku niebu jak skarga smutek przykrył biesiadny stół nie ugnie się pod zastawą i nie zabrzmi muzyka tylko czarny kruk spogląda na szary krajobraz minęło jak wszystko nic nie uchowa się przed czasem słowa rozlecą się w miriady kolorowych pyłków a wiatr zdmuchnie resztki na ziemię słońce zachodzi i tym razem nie wróci w upiornej czerwieni odchodzi ostatni dzień zimna czerń przytuli ostatni raz
79 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 7 lat temu
A ja widzę to tak jasno, obraz za obrazem. Fascynujące jak dobry opis może się stać kopią pod powieką;) Może smutny, ale spokojny:) pozdrawiam Zyguś:*
zyga66 7 lat temu
dobrze wyczułaś Hela i cieszy, że wszedł Ci pod powiekę, pozdrowionka :*:)
iśka 7 lat temu
niezwykle wymowny i przemyślany każdy wers,który skłania do refleksji-człowiek nie dostrzega często ważnych chwil życia,ale po czasie potrafi je odtworzyć i może zbyt późno docenić wartość chwili:)
zyga66 7 lat temu
dzięki iśka :)
Pixie 7 lat temu
Ładnie „namalowane” słowa. Dobrze uchwyciłeś ciężar przemijania. Pozdro :)
zyga66 7 lat temu
dzięki Pixie :)...uświadomiłaś mi, że to nawet /ciężki/ tekst ;)...pozdro
wielobarwna 7 lat temu
Kiedyś słońce zajdzie i dobre w tym jest to, że nie wiemy kiedy. Szkoda tylko, że to co piękne, normalne czasem czlowiek niszczy lub jakaś inna siła. Ot takie luźne przemyślenia nasunęły się.
zyga66 7 lat temu
tak już jest wielobarwna, to taka podróż, a raczej wędrówka, i różnie to bywa :)
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie