krokiem niestrudzonym jak ból niemożliwy do zgubienia odmierza bezsenne odległości od narodzin po milczące unicestwienia wyprzedzając świt zawsze o jedno uderzenie serca zmaga się z każdym dniem co ciąży jak kamień...
Utwory
słońce zgasło a ciemność wyżera już duszę jedynie próchnicza świeca ma wciąż otwartą źrenicę piekło ani na chwilę nie spuszcza nas z oka
wiatr pełen martwych liści układa wrony na nagich gałęziach głosami startymi na proch pomnażają ciemność
przysiadłem na ławce w parkowej alei gdzie pożółkłe liście z pobliskiej wierzby kapały prosto do mej duszy napełniając mnie ciężką tęsknotą za pejzażem tamtych dawnych dni tęsknotą jakże bezwzględną której nic nie uk...
starzec z garbatą świecą w sękatej dłoni dźwigającą zwłoki wszystkich tych nadaremnych poranków zawiniętych szczelnie w ciemność przebierał wśród wyświechtanych wspomnień szukając właściwego którym zdołał by zasklepić...
spracowanymi dłońmi co wiecznie w ruchu jak płochliwe ptaki odnajdujące w sobie tęsknotę nieba nawlekała nici snów zawsze gotowa by zacerować niedostatki życia
kropla słońca obnaża się bezczelnie w matowej źrenicy umarłego drwiąc z wdziękiem z majestatu śmierci
gdzieś na bezdrożach snu objawiła się w całym swym splendorze niczym antyczna bogini pozbawiona ramion mogących przygarnąć wyjałowiona z łez którymi użyźniała moją duszę pokalana matka i kochanka od dnia moich narod...
naucz mnie wzywać ten wiatr tak nienawistny i złakniony obedrzeć świat ze skóry wyrywać serca śpiącym kamieniom naucz jak zamrozić niebiosa aby nie podołały ujarzmić go przybijając do ziemi gwoździami deszczu a przy...
dla nas znękanych życiem ciemność zawsze pełna jest łask niespożytych zaskarbmy więc sobie jej przychylność nim Atropos zaszyje nam powieki
z jej ust nie wydobyło się już żadne słowo jedynie westchnienie jakby samotny liść zsunął się po kamieniu prosto w ciszę podała mi tylko dłoń a ja uścisnąłem ją mocno aż do bólu od którego pękło mi serce
z prochu nas stworzyłeś niby sen z kamienia lecz w tenże sam proch obrócić się mamy zaś czyniąc ten świat jakim on jest dowiodłeś że nieśmiertelność jest tylko dla obłąkanych
starość mieszka w starej chacie na skraju drogi to żal że wszystko przemija to wiara że nic nie ginie to samotność zbyt ciasna by pomieścić w sobie nadzieję
pełnią życia żyjemy jedynie we wspomnieniach niepomni na to że to co było jest we władaniu śmierci wciąż śpimy wtuleni w samotność śniąc samych siebie
jest we mnie gorycz sącząca się wprost do serca przez dziurkę od klucza przez którą spojrzałem na świat każda jego niegodziwość przyprawia mnie o mdłości duszy i gniew rozpalający usilne pragnienie aby ukamienować niebo z...
cmentarne drzewa o rachitycznych konarach wspinające się ku niebu to skamieniałe krzyki matki ziemi hańbionej bez końca powolnym gniciem naszych ciał
módlmy się aby owa ciemność którą wygnano z raju zdążyła powrócić przed końcem danego nam czasu i na wieki wieków okryła swym mrokiem wszystkie te groby które spłodziliśmy naszą nienasyconą żądzą krwi nim dotknie ich p...
o poranku usiadła tuż przy oknie z filiżanką gorącego mleka nasyconego miodem i kostką masła obserwując jak sieć koronkowej firanki napełnia się rześkimi promieniami pogodnie rozkwitającego słońca ufała że ich ciepło ro...
odeszłaś tak nagle bez uprzedzenia pozostawiając po sobie ciszę pełną boleści i drzwi wciąż szeroko otwarte do krzyku a ta cisza sączy się każdej nocy jak posępna litania kapiąc z sufitu w bezsennie rozwarte źrenice k...
spacerując nad brzegiem morza wśród wodorostów wywleczonych jak ścięgna z przepastnych głębin wściekłymi falami przyboju znalazłem śnieżnobiałą muszlę zarytą w piasku niczym pęknięty dzwon odarty ze spiżu do nagiej kości...