teraz świat może się skończyć gdy właśnie umarłam księżyc rozbito w pył upadło słońce stracone wewnątrz zginęli ludzie zgnieciono prawa zniknęłam ja
Justyna Fabiańska
SzczecinW serwisie od 2016
krawędzie krew czerń zatrzymują się znikają wzrokiem utkwionym w dnie serca przez palce martwe jak myśli i oczy na słowa rozlewane zwyczajnie po ramionach
mrozem z początku września umierałam pod mostem zapamiętałam trawę szklącą się na wschodzie moja modlitwa o spokój świat był obcy na życie przepaści uśmiech i ból minęły we mnie bez skargi gdy umierała…
roztrzaskałeś mnie na zimnej podłodze nie poczułeś nic się nie stało mówiłeś że dobrze i ogólnie nie widać nawet śladu uczyłeś że krople z krwi zanieczyszczają tylko przestrzeń twoją to jedynie dla mnie sk…
gdy wylewano krew księżyc odbił się od katedry ptaki przysiadły za nisko zamknęły palone oczy ćmy przezroczyste skrzydła owadów w szklistym spojrzeniu zaległy mi tylko odłamki ślepi widocznie słabiej radzą sobie z…
nie czekam tłumaczeń obcych kłamstw i słów nie zranić dostrzegam w szyderczym śmiechu sprawy z godnością człowieka lub poznawałam bez czucia kwity i słowa rzuciłam swobodnie bez żalu upadły na ziemię
Posadziłem strach w drzewie co martwe od mrozu zabrałem oddech i drugą rękę odciąłem Nie chciało umierać Umarłam cicho w mękach słońce nie zachodziło ciepłem oświetlając ramiona zawsze nie taka Nieczułość i drwina…
boję się spojrzeć w miejsce blisko zbyt szybko zakradł je strach wyrywa serce cisza zamknięte w dłoniach pomóż mi. odłożyć w niepamięć przytulić szeptem krzyk zatrzymać
O mnie
- Miejscowość
- Szczecin
- Województwo
- zachodniopomorskie
- W serwisie od
- 2016
- Ostatnia publikacja
- 07.03.2017
- Wyświetlenia utworów
- 449
- Reakcje na utwory
- 13
Publiczne komentarze autora
Autor nie ma jeszcze publicznych komentarzy.