poprosiłem żebyś pomógł mi przeczytać kartkę zapisaną ze ściany słowo ściska gardło zakazują mówić prawdę leżę dalej jutro będę nekrologiem na ostatniej stronie palę piję piszę www.zofio.org
Utwory
prawdziwe umieranie jest we mnie kiedy patrzę w twoje oczy żar przenikania płomień beznadziejnej walki jeszcze jedna niespełniona chwila chcę zostać uniknąć twego światła kłamliwego? o lordzie czy jak tam zwany O t...
dotarło do mnie że ostatni raz kochaliśmy się czystym sexem wartościowym pełnym uniesień wypełnionym tobą mrokiem zakryte ciało nie widziałem ust nie czułem bicia serca umarłaś? czy było tak nigdy nie żyłaś wyobr...
W pustkę podążając Okrytą zapachem twoich perfum Niezdobyte chwile Już nigdy nie będą takie same Późną porą zachodzące słońce Przywołuje ostatni promień wspomnień Nie myślałem Nie lubię myśleć w tych chwilach Popla...
pięknie pachniesz moimi nowymi perfumami które kupiła mi na urodziny żona pięknie wyglądasz w jej nocnej koszuli kiedy zarys piersi kształtuje szyfonowy szal stojąc przy oknie wpatrzona w pustą ulicę wyglądasz jak ona....
zgasły światła ruchomy stołek podjechał pod łazienkę powiew gorącej wody buchnęła para kiedy kadr uchylił drzwi w bezbarwnej koszuli stojącej zobaczyłem odbicie w lustrze poczułem zapach perfum – tych drogich nie obróc...
w 3D wyglądasz lepiej pojawiając się na ekranie wyciągasz rękę realnie wierzę w rzeczywistość stworzoną trój-wymiarem nie dotknę tylko patrzę nie czuję marzę www.zofio.org
przechodząc splunął na moją czarną kołdrę drewnianą poduszkę to tutaj chciał ukryć mnie ojciec tam w dalszym bez krzyża kopcu leżałem samotnie przez wieki nie krzyczałem człowieku! depczesz moje kości dziwko najdr...
wiem jak zapłaciłem za tę noc zwykła złotówka pomnożone przez kilka zabarykadowałem swą pamięć wstanę rano nie ma mnie zapomniałem że jesteś naga swoim sercem w moim ciele prosiłaś o pomoc promile przelane krwią...
wymyśliłem ciebie w chwilach nieobecnych mieć kogoś myśleć z uczuciem dotykać ideału zabawiłem się sobą stając na katedrze widziałem wpatrzone oczy studentów zapytam – we mnie?! nie zaznam spokoju na plakacie bezs...
portfel pełny kart twoje zdjęcie adres niewierne spotkanie spoglądał na nas kiedy dotykałem twoich ud w zaułku gwarnej ulicy jego wzrok pożądał chwil utraconych nieistniejących niedanych wróciłaś do domu niby nic...
wyłączam cholerny telefon backberry iphone z-et coś tam w radio spokojna muzyka odpręża tak chciałbym w ciszy ostatnia kanapka otwarty słoik musztardy dijon smak ust i zapach antyperspirantu pogarda dla tego obok uśmiecha się...
pod jesiennym niebem spaceruję zbieram mokre liście umawiam się z deszczem na kolejne spotkanie w półmroku * życie zaiste nie istnieje chciałbym powiedzieć lecz nikt nigdy nie słuchał. pomilczę. * w domu czeka na mnie pluszowy...
wróciłem do domu wcześniej płatki róż na podłodze kieliszki z szampanem cisza grobowa życiem wypełniony pokój poranny zaduch w kuchni obrazy na ścianie kurz w łazience leżysz w czerwonej pianie woda spływa na podłogę niezapomnia...
w wyobraźni mam tylko obraz wokół cisza farby koloryzują odbicia płótno pędzel dotyka krzyk postaci miał być pejzaż wschodzące słońce zachód księżyca oddech natury oddanej zabrakło odwagi. www.zofio.org
najpiękniej wyglądasz z zamkniętymi oczami aksamitne usta snu zapach powspominam chwile rozkoszy podartą sukienkę o klamkę porzucone na stole majtki mówię słowa chcąc słuchać oddechu piersi twoje zastałe w uśmiechu nieżywa lecz...
* szukam słów, które wędrują za nami, nie zabieram słów, które są znane... * w cyfrowym języku gubię przyznany PIN nie działa już nic co mówili że działało chciałem myśleć inaczej powiedzieć znaną prawdę banalnie – dla Ciebie...
ta sama ławka w parku pory dnia roku niezmienne żyjące książka otwarta na spisie treści każde słowo pierwsze ostatnie zdanie nic nie zmienia się w naszych obrazach nowy dom wybudował sąsiad nie zazdroszczę siedzę i czytam zapatr...
zabrałeś mnie w ostatnią podróż kroku pierwszego uczyłeś [wzdycham] w tę smutną chwilę kiedy nie możesz odebrać telefonu nie dlatego ciebie już nie ma głos poczty [łza spadła na kartkę] uśmiechu radości nie musisz już patrzeć...
nie znasz mnie chociaż łza z policzka opadła na ramie a wiszący na lodówce plan skanuje dzień wczorajszą burzę wywołały zielone cytryny smakiem przypominające ostatnie spotkanie niszczę wiszący za plecami obraz spada...