Przejdź do treści
S
Smok

Smok

WroclawW serwisie od 2012

Wrocław / Frankfurt nad Menem

Publiczne komentarze autora

ikar · Dreamer

Życie sobie poradzi stąd ten areoplan, radzę zabrać jeszcze spadochron. A wracając do tematu miłości jakiej dane jest nam czasami przeżywać jako najprzyjemniejszego etapu życia, to trzeba sobie uzmysłowić, że i ten stan trwa kròtko. Najpierw chemia zakochania i kąpiel mózgu w wodospadzie hormonów, a później dojrzałe decyzje o stworzeniu związku, spłodzeniu potomstwa i jego pieczołowitym odchowaniu - to pierwszy główny cel lotu Ikarów. Jak już przyjdzie spadać, bo i tak w życiu bywa, należy pamiętać, że to co nazywamy miłością nie miało dotyczyć jedynie naszej rodziny, a kochać trzeba także innych ludzi, tego nauczyliśmy się w rodzinie (miejmy nadzieję).

Miłość krowy i indora · Lola z Pyrlandii

Samo życie! Nowa nadzieja, jak w znanym filmie Georgea Lucasa, nadzieja dla zagubionych indorów i Bożych krówek!

O japonkach · Lola z Pyrlandii

Humoreska z laczkami, smaczne (a na dole jest coś o grzybach, bo właśnie sezon w pełni!). Pozdrawiam :)

odszukać siebie · jaropasztii

ręce unoszę do Ciebie Panie patrzą błękitne oczy Nieba. To miejsce spodobało mi się. Błękitne oczy nieba niosą w sobie potencjał. Odszukać siebie - prawidłowe działanie! Modlitwa jest kontaktem z Bogiem, z którym rozmawia się w swoim wnętrzu - tam właśnie intuicyjnie szukamy Boga, czasami sądząc że nas opuścił, ale nic takiego się nie dzieję. Istotne jest aby zatrzymać się i posłuchać co ma do powiedzenia druga strona (taki był cel Twojego wiersza), bo modlitwa to nie monolog. Prawdziwa modlitwa do dialog. Jak napisano w pewnej mądrej księdze: Bóg przemawia do nas w ciszy i tylko Jego cichy głos słyszysz, jak powiew wiatru ... (trochę sparafrazowałem ale mniej więcej tak by było). Pozdro!

umowa śmieciowa · jaropasztii

Zakładam, że tematem wiersza jest umowa śmieciowa rozumiana przenośnie w miejsce sytuacji w jakiej obecnie znajduje się nasz kraj i jego mieszkańcy.

i nic · yannis

Dla uspokojenia umysłu radziłbym codziennie rano po przebudzeniu i wieczorem przed snem zasiąść w ciszy na kolanach, bez krzyżowania nóg (typowe Zazen), z wyprostowanym kręgosłupem – siedzisz tak jak byś głową podpierała niebo. Siedzimy tak przez kilka, kilkanaście minut. Obserwujemy nasze myśli, pozwalamy im odpłynąć na bok – i koncentujemy się na własnym oddechu. Oddech: wdech – przez 5 sek. wciagamy powietrze przez nos (usta zamknięte, język dotyka lekko górnego podniebienia) wyobrażając sobie że dociera ono do dna ciała, napełniając je powietrzem jak balon), wydech – wydychamy powietrze przez około 5 sek, nadal przez nos, przy czym w trakcie wydechu zaciskamy mięśnie dna miednicy, a następnie mięśnie brzucha. I tak od 7 do 20 cykli oddechowych. Nie staramy się niczego robić na siłę. To codzienne ćwiczenie niezwykle uspokaja, a po pewnym czasie ludzie z Twojego otoczenia stwierdzą, że jesteś najspokojniejszą osobą na świecie. (zdałem wczoraj ciężki egzamin) Pozdrawiam

świątynia · Mizogamista

Cóż, tekst mówi sam za siebie, a kolejna interpretacja – nawet jego Twórcy – nie jest arbitralna, jest jedną z wielu możliwych. Nic poza tekstem! - Tyle teoria literatury. „Parchate” – tu konotacje antyżydowskie, „wachlarze rzymskich liczb” - to już wnętrza katolickich świątyń, podobnie jak „płótno i zawisła twarz” – odniesienie do Całunu i wiszącego na krzyżu Zbawiciela. Język mówi sam za siebie, a jego użytkownikowi czasami udaje się wypowiedzieć tak aby wyrazić chociaż w przybliżeniu to, o co mu chodziło. Znaczenie jest gdzieś obok, ukrywa się pomiędzy. Stąd jak najbardziej właściwe zapytanie Ilukasa13. Ciekawi mnie co ukryłeś pod „pięcionicią” – wyrażenie pobliskie pięciolinii, a poza tym? Być może to rodzaj psychicznej sieci, w której tkwił dawny bywalec świątyni.

i nic · yannis

Technikę tę poznałem w trakcie czytania książki B. T. Spaldinga: „Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu”. Ludzki umysł ma potężną moc, zgodnie z tym jak to napisano w NT: „W Nim bowiem żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli: Z Jego bowiem rodu jesteśmy” Dz. Ap. 17:28. :)

i nic · yannis

Malutka podpowiedź (dla podmiotu lirycznego - he): wyobraź sobie, że on wraca, robi się coraz większy, jest koło Ciebie. Wyobraź sobie tą chwilę ze wszystkimi szczegółami, z otoczeniem, zauważ światło, kolory, zapachy, dźwięki, zdarzenia poboczne, Twoje uczucia, itd. - wszystko co pozwoli ci w pełni odczuć tą chwilę. Uświadom sobie to zdarzenie jakby się naprawdę wydarzyło – w pełni plastycznie, bez cienia wątpliwości. Następie wróć do swoich codziennych obowiązków, wycisz umysł. Pozdrawiam

koncert · mkc47

Muzyka, nawet i ta najwznioślejsza, dumnie nazywana klasyczną, skojarzona została z grą do kotleta. No cóż, najważniejsze potrzeby powinny być zaspokojone (piramida Maslowa) i dopiero wtedy nabieramy dystansu do tego aby poczuć się na tyle szczęśliwym bytem, żeby móc uczestniczyć w dodatkowej interakcji z kulturą, przykładowo muzyką. Przypominam sobie, że miałem kiedyś takie marzenie aby trzymając w ramionach ukochaną kobietę słuchać jednocześnie Chopina (i wcale ale to wcale nie chciałem jej pożreć!). Pozdrawiam

-Trzy Wskazówki Przeżycia- · sebo1944

Fajnie by było gdyby administrator strony udostępnił miejsce dla prozy, bo jak widać wielu z nas aż kipi od ochoty ujawnienia swoich, prozatorskich (czasami prozaicznych) przemyśleń. Szkice Seby zorganizowane wokół temporalnego oglądu dnia - życia, nasunęły mi wniosek, że nasze życie można porównać do dnia życia motyla. Tajemniczą postacią w tekście jest Zegarmistrz, stojący ponad grą czasu. Jego postać przypomniała mi „Rozmowy ze śmiercią” Jana van Helsinga, książkę zakazaną przez pewien czas w Stanach ale również w Niemczech, być może właśnie ze względu na motyw żywej śmierci, będącej jeszcze kimś innym niż przysłowiowa kostucha, ktoś taki jak Twórca programu (administrator) z filmu Martix. Szkic z zasady wcale nie musi być aż tak krótki, przykładowo „Szkice spod Monte Cassino”, to już pokaźne tomiszcze. W przypadku tekstu Seby, można by się zastanawiać nad formatem prozy poetyckiej, a to ze względu na metaforyczny przekaz. Zauważmy że prawdziwe zdarzenia i ważne dla Autora sprawy kryją się za dywagacjami na temat zmian pogodowych. Pozdrawiam

a miłości bym nie miał · mkc47

Powodów do tego aby para osób, na wstępie pałających gorącymi uczuciami, stała się niekompatybilna, można na poczekaniu wskazać multum. Jednak, jak życie pokazuje, zwykle chodzi o coś drobnego, mały szczegół, przykładowy brak szacunku, równowagi w podziale zadań, itd. Można zatrzymać się na poziomie wyparcia, niezrozumienia i niepogodzenia, broniąc zajadle swoich racji albo całkiem odpuścić. Powstają sytuacje jak np. w dramacie Ibsena: „Dom lalki”, gdzie żona ostatecznie opuszcza męża, buntując się przeciw jego niezrozumieniu dla jej działań i oddania (dla niego), a także przeciw panującym konwenansom – uruchamiającym społeczne, niesprawiedliwe osądy. Twój wiersz piękny, wygląda na to że szlifujesz diament aby ostatecznie dostrzec rozwiązanie poprzez jego pryzmat. Tytuł jest nawiązaniem do Hymnu o miłości z listu do Koryntian, a jednocześnie stanowi zarzut. Czasami miłością jest rezygnacja z walki i opuszczenie aby nie ranić kochanej osoby. Niezwykłym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest wewnętrzne wybaczenie sobie, a przede wszystkim tej drugiej osobie, niezależnie (!) od tego jak bardzo nas ta wina rani. Trzeba dobrze przemyśleć co było powodem i postawić się w sytuacji drugiej strony, ale przecież dlatego nam ten problem, niejednokrotnie latami tkwi w głowie, aby zrozumieć a przez to rozwinąć się. Wybaczenie pomimo wszystko! Ważnym jest również krok otwartego, zwerbalizowanego wybaczenia drugiej osobie – ten czyn ma moc uwalniającą. Świat się zmieni i na powrót można będzie zacząć żyć, taki prosty przepis na cud (jeden z dowodów na prawdziwość słów ewangelii).
89 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie