miłość schowana pod napletkiem
wyciągana okazyjnie jak obrus po babci
staje się obsesyjną grą zmysłów
układanką w twoich dłoniach
przekładaną w coraz to inne zakamarki
ziemia obiecana...
/umarł właśnie wpatrzony w sufit udając, że pomylił
pokoje.
Lucyna Rams/
a ty czekałaś pod spróchniałym krzyżem
własnych niedociągnięć rozgarniałaś włosy
jak gdyby nigdy nic wczor...
a pod stołem matki odmierzają garście
ziemi – czekając w tekturowych pudłach
Lucyna Rams
to tam czerwone domy padały
jak zamki z kwarcowych drobin
pod ostrzałem daktylowych pestek...
każda wbijana szpilka odbierała kolor woskowej lalce
kilka piór opadło na ziemię zamiatając pukiel włosów
podłoga usiana poznokciami zdawała się wrzeszczeć
w rytm bulgocącej wody kot nie przeb...
gwarantuję ci zimne prześcieradło
a na poduszcze list
z moimi perwersjami
rzuć nim w moją twarz
tylko najpierw podgrzej
między udami masz piekarnik
na nogach rajstopy
nie pomniemy pośc...
spiker rytmicznie kołysał
ponad krawatem patrząc
w tłuste obłoki liczył chwile
do wyjścia w stylu Josepha Kainza
w domu już czeka rozłożona
kanapa a pod nią wąż bo tu
lepiej niż w kieszeni...
sześć miliardów żarówek
składało się na obraz
co ma ręce i nogi
byle nie za ciepło
czas odliczał siwiejące włosy
coraz ciemniej
zimno
blask supernowej oślepił
wzrost tandety na rze...
Chropowatość deski klozetowej
chroni przed stoczeniem
się do poziomu zwykłego
gówna
Gdyby butelki posypać piaskiem
albo potłuczonym szkłem
smród byłby mniejszy
Niektórzy /wolą brzydotę...