tak wysoko w twoich dłoniach
i bezpiecznie
jak ptak w gnieździe
i pod niebem
czuję dreszcze
i powietrze
wdycham sobą
i ty ze mną
tak normalnie
i na przekór
myślę sobie że poświęcę
i daruję...
niczym embrion
tak po prostu
nie wiem
czy ujrze czlowieka
w nowym swiecie
stajesz sie zagubiony
a juz minal rok
i zimny pozostajesz
chce ogrzac
przy gasnacym plomieniu
zastanawiam sie czy...
drzazga pod paznokciem
tyle zachodu i na nic
tylko w autobusie zabraklo miejsc
a ona sie pcha
bez pardonu przychodzi smierc
jeszcze nie teraz
gdy nadejdzie zmierzch
moze dotrwa do konca zmiany...
stał mój dom
nieduży ciepły
i odpadający tynk
z poddaszem
tam zawsze gnieździły się komary
często kąsały
pamiętam firanki
czerwone jak krew
wpadały opite z sąsiadami
był spokój i cisza
czasa...