Przejdź do treści
Czytanie

Od zmroku do świtu

lampiony unoszą moje nadzieje jeden zatrzymał się na drzewie zamknął w sobie śpiew skowronka wypełnił się po brzegi płonie zachód jest taki gorący nie trzeba przesadnej muzyki dźwięk zbliżającej się nocy piękniejszy niż koncert smyczkowy obrazy rozlewane nad horyzontem stają się dziełem w ręku mistrza dech zapiera faluję nad ziemią opadam na trawę bezwładnie staję się częścią fantazji z nadzieją czekam na świt kiedy wpłynie błękitem na niebo roześmieje się słońcem na górze przeniesie mnie przez dzień aż do zmroku na skrzydłach nadziei
66 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

69 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie