Jeden mniej

Jeszcze raz

chciałbym poczuć to ciepło

ale nie będę czekał nad Twoim grobem

w beznadziejną nieskończoność

ludzkiego rozkładu



Tak po prostu

ronię łzę na Twój kamień

dotykam namiastki Twojego oddechu

z rozwianymi włosami

gasnących zniczy



Już nie wierzę

w przekoloryzowane wschody słońca

z czarną opaską na oczach

i boski chłód żółtego piasku

z martwymi palcami



Taki już jest

drugi nieustanny przypływ

przynosi oszlifowane kamienie

wprost pod krwawiące stopy

pokiereszowane



powoli maszeruję w otchłań

osamotniony

ocean wiecznej nocy
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

77 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie