Jacek

Był Pan a pogrzebie Jacka?

Jak się Pan czuł.

?le bo młody,

bo pomagał płot naprawić,

bo szkoda,

bo padało,

bo poszedł do nicości, a nie wiadomo co potem;



Już go nigdy nie zobaczy,

ani matka, ani Pan.

Przykro mi.

Koniec. Kropka.

Było. Nie ma.



Otchłań, nicość. A takie miał oczy szmaragdowe.

Dzień w dniu pogrzebu. Trumna, którą było komu nieść.

Płacze, krzyki. Przykro mi, ale to koniec. Nic go już nie wróci.

Każdego roku będą go wspominać.

Każdego roku inaczej. Z większą odległością.

Wtedy i oni będą coraz innymi ludźmi.

Tylko on taki sam zostanie.

Na zawsze.



Czy na zawsze znaczy tyle co ; otchłań, nicość?



Czas i przestrzeń nie istnieje.



Tak długo istniejemy jak długo istnieją nasze myśli.



Nie lubię pogrzebów.

Nie lubię dni w dniu pogrzebu.

Depresja jest nie do zniesienia.

Smutek jest tak głęboki, że boli w środku.

Krzyk uwięźnie w gardle

i mdłościami wstrząsa ciało.



Nie ma ucieczki przed bólem.

Jeśli nie chce się czuć bólu,

to się nie chce nic czuć.

Nie poczuje się też szczęścia, które czeka

o świcie.



Może Jacek też czeka na Pana.



Może jest bliżej niż Pan myśli.



A może Ciebie wybrał, bo byłeś dla niego taki dobry?
0 0
10 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

87 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie