Gospodyni domowa
W długie, jesienne wieczory,
gdy nie gotuję ani nie sprzątam,
bo mam wolną rękę – prąd został odcięty.
Gdy cienie bawią się w domino,
przeglądam listy adresowane do innych
i snuję marzenia.
O jasnym parasolu, o czarnej rozpaczy,
o słodkim krzyku miłości,
kiedy wyprowadzali konie.
To było w dawnych czasach,
nawet woda w rzece jest inna,
a dzisiaj przywołuje filmy Chaplina.
Lojalność i honor pozostają niezmienne.
Plecy mam chłodne od ściany,
w którą codziennie rzucany jest grosz.
Noc gęstnieje od zanieczyszczeń,
nianie w cudzym łóżku zwinne wkradają się do mamony.
Czytam i marzę.
20 odsłon
