Jesienne liście w szarości i złocie,
piękno, co z wielkim bólem się zaciera.
Pozdrowienia radosne i w kłopocie,
które wiatr w zapomnienie zabiera.
Wciąż to samo koło wspomnień,
wielokrotnym echem wraca jak cień.
Wierzyć – to naiwności płomień,
głęboka wiara kontra życia dzień.
Znów rozczarowanie przynosi czas,
oby ono nie mnożyło się w nas
Los w grę wciągnął mnie raz po raz,
by z marzeniami iść w gęsty las.
20 odsłon