Z pamiętnika Mai...

mieszkają na uboczu w drewnianej chatce
zarośniętej rumiankiem pomieszanym z lawendą
co roku przy płocie sadzą bób i groszek
tak samo czule jak te pierwsze

siedząc na ławce podziwiając biegnące dzieci
już nie tak małe jak te bawiące się przy huśtawce
które zasypiały policzkami przy piersiach
po bajce o rusałkach i skrzatach

kiedy wstają ona robi sałatkę on ją podziwia
potem idą do sadu podziękować za kolejny dzień
za każdy kwiat zmieniający się w owoc
i tę chwilę jaką sobie wymarzyli
1 1
1 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

wielka sowa 8 lat temu
bardzo plastycznie jest to napisane, widzę tych siedzących na ławce,
ale poetycko jest to bardzo słabe, chociaz czuc lirykę.
Proza sie kłania, to tak, ale nie poezja.
15 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie