Przejdź do treści

Stanisława Leszczyńska - położna z Oświęcimia - część druga

Patriotyzm
W drugiej części artykułu o Pani Stanisławie Leszczyńskiej skupie się na jej życiorysie i wspomnieniach z obozu. Urodziła się 8 maja 1896 roku w Łodzi. Odeszła 11 marca 1974 roku. Alina Nowak Aprile tak pisze o jej osobowości ” Pisząc o Stanisławie Leszczyńskiej trzeba uszanować jej milczenie o sobie. Wspomnienia i pamięć niech zostaną takie jak jej życie : proste, skromne, życiodajne a jakże przecież bogate i pełne przez poczucie więzi i wspólnoty z ludźmi, przez niewyczerpaną potrzebę i wolę pełnienia służby dla drugich. I w tym właśnie wielkie” Według wspomnień jej najstarszego syna Bronisława ” Była blondynką o nieco jaśniejszych od niezapominajek oczach, o ujmującym idącym z serca uśmiechu, pełnym wiary i macierzyństwa” Po obozie się postarzała i zsiwiała, mówiła mało. Jej słowa miały jednak ogromna wagę i płynęły z jej serca mądrego i dobrego o czym niech świadczą te słowa: ” Dwa lata przeżyte w obozie były latami najtrudniejszymi ale i najważniejszymi mojego życia i co dzień dziękuję Bogu za, to że mi pozwolił być w Oświęcimiu.” Rodzice Jej rodzice to Jan i Henryka Zambrzycy. Pan Jan był stolarzem. Pani Henryka pracowała w zakładach włókienniczych Poznańskiego. W dzieciństwie Pani Stanisławy, cała rodzina znajdowała się w trudnej sytuacji materialnej, gdyż Pan Jan został powołany do wojska do armii rosyjskiej – Polska była wówczas pod zaborami. 5 lat przebywał w Turkmenistanie. Pani Henryka aby utrzymać rodzinę pracowała bardzo dużo, chodziła pieszo do pracy i łącznie z 12 godzinnym dniem pracy przebywała 14 godzin poza domem, każdego dnia oprócz świąt i niedzieli. Tamte chwile Pani Stanisława wspomina z bólem jako bardzo ciężkie. Jako matka stara się poza pracą każdą chwilę spędzać z dziećmi. Wtedy wspólnie muzykują. Muzyka Wszyscy Leszczyńscy grali na różnych instrumentach, ona jednak najbardziej lubiła cytrę, na której grał jej mąż ” W godzinę ostatniego pożegnania jej dzieci włożyły do trumny strunę z tej właśnie cytry” W obozie Stanisława miała w zwyczaju modlić się za pomocą pieśni z więźniarkami. Jedna z matek obozowych tak wspomina wspólne modlitwy: ” We wszystkie niedziele odprawiała dla nas mszę świętą. Mówiła ją wierszem. Zapamiętałam tylko krótki fragment O Panie ty widzisz łzy nasze Ty widzisz nasze winy Gdy bije godzina prób ciężkich. Wszystkie w ciszy płakałyśmy. Msza zaczynała się od tego, że wychodzimy przez bramę więzienną, idziemy przez pola, przez ścieżki do wiejskiego kościółka. Tę mszę napisała w więzieniu jakaś nauczyciela z kresów. W drodze wymiany więźniów znalazła się w Oświęcimiu. Od niej Pani Stanisława nauczyła się mszy na pamięć. Zapamiętałam tylko ostatnie słowa ” Jesteśmy w celi” Brazylia W roku 1908 Pani Stanisława emigruje wraz z rodziną do Bazyli do Rio de Janeiro, gdzie zaczyna uczęszczać do szkoły, uczy się niemieckiego i portugalskiego. Jednak w 1910 roku nostalgia rodziców sprowadza całą rodzinę z powrotem do kraju. Na obczyźnie rodzice Pani Stanisławy dorobili się pieniędzy, za które otworzyli mały sklepik. 1 wojna światowa ” W okresie pierwszej wojny światowej mój ojciec został ponownie powołany do wojska. Od 1914 do 1916 roku pracowałam w Komitecie Niesienia Pomocy Biednym i pomagałam mamie w wychowaniu młodszych dwóch braci: Henryka i Jana. W 1916 roku wyszłam za mąż, a w 1920 roku rozpoczęłam naukę w Państwowej Szkole położniczej w Warszawie (przy ulicy Karowej), którą ukończyłam w roku 1922. Wkrótce rozpoczęłam pracę w zawodzie położnej, którą kontynuowałam później przez 38 lat”. Nowy etap w życiu Pani Stanisławy nazywany jest wzorową służbą matce i dziecku. W swoim życiorysie tak pisze o swoim powołaniu do zawodu położnej. ” Lubiłam i ceniłam swój zawód – pisze w swoim życiorysie – ponieważ bardzo kochałam małe dzieci. Może właśnie dlatego miałam tak wielka ilość pacjentek, że nieraz musiałam pracować po trzy doby bez snu. Pracowałam z modlitwą na ustach i właściwie przez cały okres mej pracy zawodowej nie miałam żadnego przykrego przypadku. Wszystkie groźne sytuacje kończyły sie zawsze szczęśliwie. W takich przypadkach modliłam się zwykle słowami: „Matko Boża, załóż tylko jeden pantofelek i przybądź szybko z pomocą”... Wielę matek obozowych wspomina, że tą właśnie modlitwę z błaganiem i wiarą mówiła Pani Stanisława przy porodach w obozie. Wspomnienia Pani Stanisławy o drugiej wojnie światowej i obozie w trzeciej części reportażu. Zapraszam.
76 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie