Przejdź do treści

Jest dzień

O życiu
uporczywie stoję przy ścianie od świtu odmawiam posłuszeństwa oporna sztywnieje na światło nieporadna poranek ożywił odrobinę uciechy na trawie namokniętej zraszaczem pachną latem wszystko jest prawie jak wczoraj tylko stopy spuchnięte nie niosą skuliłam się przestraszona nie uwiera fotel drewniany przerwałaś zwątpienie wołałaś babcu starłam kolano trzeba przemyć bięgnę jak szalona złagodniał bół
67 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

D
donata 8 lat temu
nie ma to jak babcie rankę przemyją, pogłaszczą i przytulą ,prędzej się zagoi

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie