Syfiasty dzień

Z rana w kolejce pani daje w pysk
bo nadepnął jej na stopę
cierpki bezcielesny uśmieszek
nie do końca jasne czemu
poszedł więc dalej

W południe w aptece pac w ryj
gruby pan nie chciał czuć jego oddechu
na swojej wiekowej pomarszczonej szyi
chwila namysłu i refleksji
bycia grzecznym o dwunastej zero dziewięć
stanął i spojrzał

w mordę
w mordę na przystanku
tam znów w mordę

Każdy chce być czasem bohaterem
i on
kiedy próbował ratować pannę spod gwałciciela
oberwał w paszczę od obojga
3 1
5 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
chrum chrum:}
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie