Przejdź do treści

Syfiasty dzień

Z rana w kolejce pani daje w pysk bo nadepnął jej na stopę cierpki bezcielesny uśmieszek nie do końca jasne czemu poszedł więc dalej W południe w aptece pac w ryj gruby pan nie chciał czuć jego oddechu na swojej wiekowej pomarszczonej szyi chwila namysłu i refleksji bycia grzecznym o dwunastej zero dziewięć stanął i spojrzał w mordę w mordę na przystanku tam znów w mordę Każdy chce być czasem bohaterem i on kiedy próbował ratować pannę spod gwałciciela oberwał w paszczę od obojga
26 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
chrum chrum:}

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie