Przejdź do treści

Żyletka

Trzaski szelesty jakiś syf coś zza szafy wyłazi pierdzi mam w dłoniach kiszonego ogórka który zbawi mnie dziś o 16.07 Ktoś zaparkował swoje buty pod moim zapyziałym śmierdzącym wyrem pod drzwiami dziwny koleś puka czołem w stare drzwi pamiętające Stalina Wypróżniam się i podcieram gazetą w lodówce tkwi jeden plasterek boczku spod sufitu głos szepcze zabij się zabij się Kiedy zasypiam mam za żonę Indiankę mieszkam w pięknym pueblo więc dziś moja stara żyletka mi pomoże nie wrócę już do koszmarnego pokoju
21 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie