Żyletka

Trzaski szelesty jakiś syf
coś zza szafy wyłazi pierdzi
mam w dłoniach kiszonego ogórka
który zbawi mnie dziś o 16.07

Ktoś zaparkował swoje buty
pod moim zapyziałym śmierdzącym wyrem
pod drzwiami dziwny koleś puka czołem
w stare drzwi pamiętające Stalina

Wypróżniam się i podcieram gazetą
w lodówce tkwi jeden plasterek boczku
spod sufitu głos szepcze zabij się zabij się

Kiedy zasypiam mam za żonę Indiankę
mieszkam w pięknym pueblo
więc dziś moja stara żyletka mi pomoże
nie wrócę już do koszmarnego pokoju
3 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

22 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie