Przejdź do treści

Kowal

O życiu
Kując zhardziałe żelazo nadając kształt gwoździom podkowom, narzędziom dnia codziennego. Gotów płynąć pod prąd dymając miechem patrząc godzinami na rozgrzany do czerwoności węgielek Wyprostowany idę miastem popiołu na wąskim bez-kresie lampa ogrzewa ciepłem widnokrąg blaskiem ozłocony dom olbrzyma z bordowego kamienia zarasta krzewiną, Spadający strop na głowę cegła za cegłą korzeń rozłupuje i powraca utopijna przeszłość: Białe czółno na stawie na powierzchni lilie gładkie szukające ziarenka łabądki ze skrzydłami jak żagle a na łódce tej niewinnej para zadurzonych ciał słowik przygrywał najrychlej pocałunek w dłoń to fakt niejeden podróżny zatrzymał się na gościńcu rozszerzoną źrenicą podziwu przyprawiał się o zachwyt nastała cisza i jedyny frazes: Bądź wierny, Idź . . .
61 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie