Przejdź do treści

Gęstość

W mrok zabrnąłem gęsty wiosną nie z wierszy spowiedzią szczerą jak śmiech świeżowdowi półsierocy dziecięcy chwilę po I toczę się paciorkiem różańca pompejańskim zboczem ku dnu przerwaną nowenną nie do odparcia ostatnią deską ratunku W mrok zabrnąłem gęsty tu świtem straszy sumienia rany co snem zwykła noc nie bliźni odwlekam jutro w czasie Pod powiekami koronne sploty Wariacja kolców i cierni co myśl wraca obrazem rozciąga płótna na kącikach krzyku ust zajadem A obca planeta żąda bym musiał nie sercem uczenie pisał dla hord zrodzonych z uszczerbku promieni i blasku ciemnej strony księżyca Mrok odparłem gęsty zimne dreszcze opętał otwarty zeszyt przechadzam się wśród wierszy: tu słońce zajdzie świtem w przyszłość się sięga pamięcią przedwiośnieg kładzie dywany jewelskim amarylisem A ja jak pończochy tkane trudem pajęczym co je dzień z nocą złoci to srebrzy pod ciężarem wilgoci kryształów porannym trwam niezłomny Piszę i smaga mnie oddech niebieski co królewskie dęby ugina kaprysem niesie szept błogosławieństwa po arkuszach ech A gdy mrok wiosna jeszcze raz przymiecie wyjdę nazbierać gwiazd U stóp mu złożę świetliste kosze mlecznej drogi kwiecie we włosy wplotę
45 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie