Przejdź do treści
Czytanie

Gęstość

W mrok zabrnąłem gęsty wiosną nie z wierszy spowiedzią szczerą jak śmiech świeżowdowi półsierocy dziecięcy chwilę po I toczę się paciorkiem różańca pompejańskim zboczem ku dnu przerwaną nowenną nie do odparcia ostatnią deską ratunku W mrok zabrnąłem gęsty tu świtem straszy sumienia rany co snem zwykła noc nie bliźni odwlekam jutro w czasie Pod powiekami koronne sploty Wariacja kolców i cierni co myśl wraca obrazem rozciąga płótna na kącikach krzyku ust zajadem A obca planeta żąda bym musiał nie sercem uczenie pisał dla hord zrodzonych z uszczerbku promieni i blasku ciemnej strony księżyca Mrok odparłem gęsty zimne dreszcze opętał otwarty zeszyt przechadzam się wśród wierszy: tu słońce zajdzie świtem w przyszłość się sięga pamięcią przedwiośnieg kładzie dywany jewelskim amarylisem A ja jak pończochy tkane trudem pajęczym co je dzień z nocą złoci to srebrzy pod ciężarem wilgoci kryształów porannym trwam niezłomny Piszę i smaga mnie oddech niebieski co królewskie dęby ugina kaprysem niesie szept błogosławieństwa po arkuszach ech A gdy mrok wiosna jeszcze raz przymiecie wyjdę nazbierać gwiazd U stóp mu złożę świetliste kosze mlecznej drogi kwiecie we włosy wplotę
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

10 online · Artur83

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie